W Roku Jubileuszowym 2025 wyruszyliśmy do Rzymu, by pogłębić naszą relację z Bogiem i drugim człowiekiem, odkryć miejsca związane z życiem Apostołów Piotra i Pawła, przekroczyć Drzwi Święte, a także uzyskać dary Roku Jubileuszowego. W rekolekcjach, które odbyły się 16 – 19 maja 2025 roku, wzięło udział 18 osób, w tym 8 osób będących członkami SKC (dziś już absolwentów z Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Zamościu). Opiekunem duchowym grupy był o. Mirosław Bielecki z Ogniska Miłości w Łopocznie.
Refleksje młodzieży po pielgrzymce do Rzymu:
Naszą pielgrzymkę do Rzymu rozpoczęliśmy 16 maja, otoczeni ogromnym błogosławieństwem. Już pogoda była dla mnie znakiem, że Pan Bóg szczególnie nad nami czuwa – opuszczaliśmy deszczową, chłodną Warszawę, by po niespełna trzech godzinach stanąć w słonecznej Italii. Idealne warunki do zwiedzania! Zostaliśmy serdecznie ugoszczeni przez Zakon Karmelitów Bosych. Po szybkim, słodkim śniadaniu rozpoczęliśmy intensywne zwiedzanie. Nasza przewodniczka zadbała o naszą kondycję fizyczną, ale przede wszystkim zorganizowała prawdziwą ucztę duchową, zapewniając nam bardzo ciekawą podróż po najbardziej znanych zakątkach Rzymu. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od panoramy miasta, zobaczyliśmy fontannę dell’Acqua Paola, Pole Marsowe, Teatr Marcellusa, teren dawnego getta żydowskiego, Plac Wenecki, Forum Romanum i Koloseum. Dzień zwieńczyliśmy, odwiedzając dwie bazyliki – św. Jana na Lateranie, gdzie po raz pierwszy przeszliśmy przez Drzwi Święte. Następnie odwiedziliśmy Bazylikę Matki Bożej Śnieżnej – miejsce o wyjątkowej historii i pięknej legendzie o sierpniowym śniegu. Tam, przy grobie papieża Franciszka, towarzyszyły mi wzruszenie i wdzięczność – marzyłam o zobaczeniu Ojca Świętego, a znalazłam się tak blisko jego osoby. Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy Świętej w Bazylice św. Pankracego- całkowicie po włosku. Pamiętam, że byłam oczarowana, słysząc, w jakim pięknym języku jest wychwalane Jego imię w Adoracji Najświętszego Sakramentu.
Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania Muzeów Watykańskich. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie – ich bogactwo, piękno, historia i te niesamowite ogrody. Szczególnym przeżyciem było wejście do Kaplicy Sykstyńskiej i podziwianie dzieła Michała Anioła. Świadomość, że zaledwie tydzień wcześniej odbywało się tam konklawe, była dla mnie poruszająca. Następnie jako grupa pielgrzymkowa przeszliśmy Via della Conciliazione, niosąc krzyż przez Plac św. Piotra, Drzwi Święte, aż do konfesji pierwszego papieża, gdzie wspólnie się modliliśmy. Z tego miejsca szczególnie także zapamiętałam ,,Pietę” Michała Anioła oraz grób św. Jana XXIII. Wieczorem podziwialiśmy Panteon, fontannę di Trevi i schody hiszpańskie. Pożegnaliśmy się z przewodnikiem i wróciliśmy do klasztoru.
Trzeci dzień rozpoczęliśmy od udziału w wyborach. Akurat tego dnia przypadał dzień pierwszej tury wyborów na prezydenta RP, spełniliśmy swój obywatelski obowiązek i udaliśmy się na Plac św. Piotra, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy św. inaugurującej pontyfikat nowo wybranego Papieża Leona XIV. Bycie świadkiem tak ważnego, historycznego momentu było dla mnie prawdziwym darem. Tego dnia odwiedziliśmy także Bazylikę św. Pawła za Murami – jej ogrom i piękno przerosły moje oczekiwania. Szczególnie poruszyły mnie portrety papieży – tych, których pontyfikaty sama pamiętam: św. Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka i jeszcze „pusty” wizerunek Leona XIV. Ostatniego dnia zeszliśmy do katakumb pod Bazyliką św. Pankracego, a potem raz jeszcze przeszliśmy przez Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Tym razem z modlitwą przy grobie św. Jana Pawła II – w 105. rocznicę jego urodzin. Zostałam tam dłużej. W ciszy i wdzięczności rozważałam wszystko, co się wydarzyło. Szczególnie zapamiętałam też moment, gdy usiedliśmy całą grupą w ogrodzie klasztoru. Rozwinęła się tam bardzo ważna, poruszająca i ciekawa dla mnie rozmowa. Na koniec posiłek, pamiątki i powrót do Polski.
Chcę z całego serca podziękować Panu Bogu za ten wyjazd mojej cioci Ani, organizatorce pielgrzymki, Księdzu, który nam towarzyszył, mojej mamie za wsparcie finansowe oraz wszystkim uczestnikom. Choć różniliśmy się wiekiem i doświadczeniem, uzupełnialiśmy się doskonale, bo każdy wniósł coś od siebie. To był wyjątkowy czas. Bogu niech będą dzięki!
Zuzia
Wyjazd do Rzymu był planowany i przekładany kilkukrotnie. Oprócz tej pielgrzymki miałam propozycję wyjazdu właśnie do Rzymu z inną grupą. Zrządzeniem losu termin potwierdzenia wyjazdu z Zamościa przypadł dosłownie na dwa dni przed tym drugim. Także z bólem serca odmówiłam tamtej ekipie (nie powiem, chętnie pojechałabym na oba te wyjazdy, ale fundusze grały tu pierwsze skrzypce) i mówiąc wprost, pieniądze na ten wyjazd zbierałam od zeszłego roku. W tym miejscu chciałabym wyrazić swoją wdzięczność za dofinansowanie nas- absolwentów, ponieważ bardzo podratowało ono mój budżet. Dziękuję.
Wracając do samego wyjazdu, (bo jest o czym opowiadać), to wydarzenia, jakie rozegrały się zaraz przed nimi (śmierć papieża, wybór nowego) i te, których staliśmy się częścią (Msza św. inaugurująca pontyfikat Leona XIV), dały nam poczucie uczestniczenia w zmieniającej się historii. Wyjazd zmusił mnie również do refleksji nas sobą i sposobem przeżywania życia. Zacznę od grupy, której członkami byli ludzie w różnym wieku, z różnymi historiami i z różnych miejsc. Rozmowy, jakie prowadziliśmy, dały mi nową perspektywę spojrzenia na codzienność. Oczywiste jest, że wszyscy przemijamy, z każdym dniem, każdą chwilą zbliżamy się ku śmierci, ale też dorastamy i stajemy przed nowymi wyzwaniami, zarówno życiowymi, jak i religijnymi. Wiek, w jakim się znajduję, (studencki) sprzyja błądzeniu, gubieniu ścieżki, nazwijmy to pobożności. Chwilami jest ciężko i trudno znaleźć jakieś argumenty, gdy wokół pełno ateistów i wrogów Kościoła (jako instytucji, to słyszę najczęściej). Na tym wyjeździe zobaczyłam, że są tacy ludzie, którzy kurczowo trzymają się tego, w co wierzą, mówią o tym i starają się dawać świadectwo, co dla mnie osobiście, było pięknym przeżyciem. Zaczęłam od ludzi, bo z nimi spędziłam najwięcej czasu. Nie mogę jednak pominąć aspektu sztuki czy duchowości. Chodzenie po miejscach, gdzie rozgrywały się właśnie, znów, jedne z najważniejszych dla nas chrześcijan, wydarzenia (gdzie pierwsi chrześcijanie odcisnęli swój ślad), było czymś poruszającym, mimo zmęczenia, parzącego słonka i chwil zwątpienia (czy postawię jeszcze jeden krok), było to piękne i niezwykłe przeżycie.
Duchowość, to ostatni aspekt, jakim chciałabym się podzielić. Msze Święte w języku włoskim na początku były dla mnie zaskoczeniem i budziły lekki dyskomfort (słabo rozumiałam, co się dzieje), jednak, gdy się wsłuchałam i zobaczyłam podobieństwa do naszych polskich mszy, zmieniłam zdanie. Dostrzegłam wartość tego, co robimy. Mimo, że pochodzimy z kompletnie innych miejsc i mówimy w innych językach, jest coś, co nas łączy – wiara.
Po powrocie, mówiąc kolokwialnie, buzia mi się nie zamykała. Chciałam wszystkim opowiedzieć, co widziałam, czego się dowiedziałam i co przeżyłam. I wszyscy słuchali. Wyjątkowo, nawet osoby, które deklarują się jako ateiści, mieli uszy nastawione na słuchanie. Kto wie, może wrzuciłam im mały kamyk do buta (nawiązując do metafory szerzenia wiary z książki „Taktyka” – Gregory Koukl), którą w tym miejscu, korzystając z okazji, serdecznie polecam.
Aleksandra
W moim odczuciu wyjazd do Rzymu, to było bardzo osobiste duchowe przeżycie. Dodatkowo mogłem poznać kulturę włoską, architekturę oraz bogactwo detali w bazylikach. Miałem możliwość odwiedzenia wielu świętych miejsc, poznać ich historię i dziedzictwo. Najciekawszym momentem było odwiedzenie Watykanu i przeżycie procesji. Nasi przewodnicy również zrobili na mnie ogromne wrażenie, dzieląc się swoją wiedzą w bardzo przystępny sposób. Widać w nich było pasję do historii tego miasta. Poza tym nikt z nas się nie spodziewał, że nasz wyjazd pokryje się z inauguracją Papieża Leona XIV. Była to niesamowita pielgrzymka, której niejeden mógłby pozazdrościć.
Damian
Od dawna marzyłam i chciałam pojechać do Rzymu, ale nie przypuszczałam, że będzie to tak głębokie i poruszające doświadczenie. Dzięki inicjatywie Sorki i jej zaangażowaniu w organizację tej pielgrzymki mogłam znaleźć się w miejscu, gdzie historia spotyka się z wiarą, a każdy krok prowadził mnie nie tylko przez ulice Wiecznego Miasta, ale i przez własne przemyślenia, wzruszenia i modlitwy.
Każdy dzień był wypełniony obecnością sacrum – od modlitwy przy grobie św. Jana Pawła II, przez ciszę Kaplicy Sykstyńskiej, aż po wspólne uczestnictwo w Mszy Świętej z Papieżem Leonem XIV na Placu św. Piotra. Chwila, gdy mogliśmy zobaczyć Papieża na żywo, była czymś niezwykłym – wydarzeniem, którego nie da się opisać słowami. To moment, który zapamiętam do końca życia. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią tej grupy. Dzięki tej pielgrzymce nie tylko poznałam piękno Rzymu i bogactwo naszej wiary, ale mogłam też spędzić ten czas z innymi – porozmawiać, pośmiać się, zatrzymać w codziennym biegu i po prostu być razem. Szczególnie, gdzie każdy z nas jest w innym miejscu. To niesamowite, jak takie wyjazdy zbliżają ludzi i zostawiają w sercu ciepło.
Dziękuję za każdą chwilę, za organizację, za troskę i za to, że mogłam tam być. Wracam z tej pielgrzymki bogatsza – o wspomnienia, przeżycia i ludzi, z którymi mogłam to wszystko dzielić. „Kto choć raz pielgrzymował, wie, że nie wraca się z drogi takim samym, jakim się było wcześniej.” ~ autor nieznany
Aneta
Chciałabym z całego serca podziękować Caritasowi za dofinansowanie mojego wyjazdu do Rzymu. To dzięki Wam mogłam uczestniczyć w tym wyjeździe, który okazał się nie tylko ciekawą wycieczką, ale także ważnym i poruszającym doświadczeniem zarówno duchowo, jak i życiowo.
Rzym zachwycił mnie swoim pięknem, historią i atmosferą. Możliwość zobaczenia miejsc, o których wcześniej tylko słyszałam czy widziałam na zdjęciach, takich jak Bazylika św. Piotra, Koloseum czy Katakumby to coś, co myślę, że nie da się dokładnie opisać słowami. Ale zdecydowanie nie tylko zabytki zostaną w moim sercu, to również ludzie, z którymi dzieliłam ten czas i którzy okazali się przemili. Wyjazd był dla mnie takim czasem refleksji, modlitwy, ale również odetchnięciem i złapaniem dystansu od codzienności. Dzięki temu wróciłam nie tylko z nowymi wspomnieniami, ale też z większą energią i motywacją do działania. No i z pewnością jestem teraz bogatsza o doświadczenia, które zostaną ze mną na długo. Jeszcze raz bardzo dziękuję za możliwość bycia tam i przeżywania tego na żywo. Bez wątpienia pojadę tam jeszcze nie raz.
Z wdzięcznością i ciepłymi pozdrowieniami.
Justyna


















